Wszechobecny pejzaż, krajobrazy gór, łąk, świtów czy zmierzchów, jaskrawość słońca i czuły niepokój nadchodzącej nocy. Zawsze tak samo lub podobnie, mamy do czynienia z oswajaniem przemijania, z niwelowaniem lęku i niepewności, bez względu na to czy przed naszymi oczami mamy do czynienia z pięknem przyrody, czy z tonącą w nocnych światłach ulicą. Ta liryka jest swoistą alchemią, w której spotykają się różne kody kulturowe, postaci z mitologii greckiej czy słowiańskiej, odniesienia, bez których trudno sobie wyobrazić intymne odczuwanie złożoności świata i uczuć. Ale właśnie taki a nie inny jest ten trakt, ta wędrówka śladami motyli, które są w tej poezji synonimem harmonii i piękna wszechświata, również tego, który odbija się w sercu ukochanej kobiety.